Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Codzienność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Codzienność. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 kwietnia 2020

Kryzys na kwarantannie

No i stało się. W końcu wszystko rypło! Mam dość!

Zaczęło się w Poniedziałek Wielkanocny zmianą pogody. Oczywiście nie ma naukowych dowodów na wpływ pogody na nasze samopoczucie i na istnienie meteopatów, ale mnie było źle i to właśnie przez pogodę. Nie miało to jednak większego wpływu na nikogo, ponieważ po prostu przespałam prawie całą dobę, w przerwach posiłkując się serią mafijną K.N. Haner na Storytelu.



piątek, 27 marca 2020

Coronazakupy i coronaedukacja

Siedzimy w domu... od poniedziałku bez wychodzenia nawet na boisko. M. pracuje, ja - jako najsłabsze ogniwo, chodzę na zakupy.

M. przesyła swoje zdjęcie z pracy w maseczce.
Kaj: Ale przecież Tata nie powinien nosić maseczki - przecież nie jest zarażony.
Kacper: Albo o czymś nie wiemy.....

wtorek, 12 listopada 2019

Bezpieczeństwo w sieci

Plagą ostatnich lat jest Internet. Prawda, czy bzdura? Czy wyobrażamy sobie nasze życie bez Internetu? A czy nasze dzieci je sobie wyobrażają? No właśnie..



sobota, 8 czerwca 2019

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Strajk

No i stało się! Po trzech tygodniach strajku nauczycieli Słodziaki w końcu poszły do szkoły. Wprawdzie tylko na dwa dni, ale dobre i to.

Przez te trzy tygodnie wiele rzeczy zostało powiedziane zarówno przez nauczycieli, jak i przez rząd oraz przez Rodziców. Każdy miał swoje racje, każdy ciągnął do swojego, mam jednak wrażenie, że znów każdy Polak stał się ekspertem od edukacji.



poniedziałek, 18 marca 2019

Świętojebliwe matki

Powoli rozpoczynam proces usamodzielniania Słodziaków. Oczywiście oni są na to gotowi już od dawna, ale ja: matka-kwoka, muszę do tego dojrzeć. Proces ten jest trudny, męczący i wyniszczający psychicznie - dla mnie.

Ekofreek - chemia

M. przesłał mi newsa o domowych środkach czystości. Celem były przede wszystkim oszczędności. Najpierw zignorowałam temat, ale po jakimś czasie do mnie wrócił, ponieważ znów jakiś kosmetyk mnie uczulił. Pomyślałam, a co mi tam - spróbuję.

https://noizz.pl/ekologia/ekologiczne-srodki-czystosci-jak-zrobic-domowe-srodki-czystosci/zvp5eyl

Zamówiłam wszystkie potrzebne składniki przez Internet. Z przesyłką zapłaciłam 45 PLN. Było to pod koniec stycznia - produkty nadal mam mniej więcej w połowie opakowania.
Co zrobiłam?


wtorek, 5 marca 2019

Ekofreek - jedzenie

Zostałam ekofreekiem... Zaczęło się od żarcia. Jak zwykle u nas. Zaczęłam piec chleb. Najpierw dla zabawy, żeby zobaczyć, czy wyjdzie?
Przepis na chleb z gara (https://www.youtube.com/watch?reload=9&v=sa5XR8KePn0) modyfikowałam tysiące razy, a to zmieniając mąkę, a to dodając maślankę, kminki, papryki itd. Czasem wychodzi zakalec, wtedy robię z chleba grzanki do sałatek i zup. Generalnie jednak nie jemy już innego pieczywa.
Tak samo jest z ciastem do pizzy, rogalikami drożdżowymi z marmoladą i nutellą (https://www.przyslijprzepis.pl/przepis/pyszne-rogaliki-drozdzowe) oraz chlebkiem bananowym (http://www.biedronka.pl/pl/recipe,id,1237,name,chlebek-bananowy).

wtorek, 15 stycznia 2019

Post na koniec 2018 roku

Trochę mi zeszło z podsumowaniem 2018 roku, ale to przez rozleniwienie Świętami. Chyba nigdy tak mało nie robiłam, jeżeli chodzi o przygotowania, jak w tym roku.

sobota, 24 listopada 2018

Wspomnień czar

Spotkała mnie dziś nieoczekiwana przyjemność w postaci listu, który napisałam do Dziadków w 1991 roku (pisownia oryginalna).


wtorek, 23 października 2018

Złość nasza powszednia

Non stop jestem wściekła. O wszystko! Non stop niewyspana, zasmarkana, obolała. Niby jest ok, robię to co lubię, Słodziaki dają sobie świetnie radę w szkole. Tydzień jest usystematyzowany, wszystko działa jak w zegarku, ale jedna pierdoła wystarczy, żebym wpadła w taką złość, że sama siebie nie poznaję.



poniedziałek, 24 września 2018

Tylko nie WDŻ!

Zaczęło się od rozwiniętych piersi....
K: "Mamo, bo kolega mi pokazał w książce do przyrody taką panią, która wychodzi z wody i ma rozwinięte piersi!"
Ja (z właściwą sobie subtelnością i zrozumieniem tematu): "No i? Cycków nie widziałeś?!"



czwartek, 13 września 2018

Po wakacjach

Słodziaki szczęśliwie wrócili ze swojego pierwszego obozu piłkarskiego. Dzięki Bogu wymyśliłam remont w domu, bo nie wiem, jakbym przeżyła ten tydzień bez nich. Tak, kwoczę, no i? Wprawdzie zęby myli tylko 2 (słownie: dwa) razy, Kaj spał w stroju treningowym, żeby się nie spóźniać na zbiórki, a po otwarciu walizek pokój wietrzyłam przez trzy dni z powodu smrodu, ale się udało. Wrócili zadowoleni i chcą jechać na następny.





sobota, 7 kwietnia 2018

Grubą być

Dziś znów jakiś uczynny pan ustąpił mi miejsca w tramwaju.. Myślę, że nie ma co obwiniać za to wiek, a raczej brzuszysko. 9 lat to z pewnością czas, w którym powinno już "się wchłonąć" po ciąży. Nawet bliźniaczej.
Moja reakcja? "Dzięki Bogu, nie muszę stać przez te 16 przystanków"... A potem przyszła inna refleksja. Patrzę na odbicie w szybie, widzę podpuchnięte oczy, ziemisty odcień skóry, lekko rozmazany eyeliner, odrost z 3 siwymi włosami, niewymalowane paznokcie, uwalone buty... i cholera, nie jest fajnie.
I co? Znów wielka mobilizacja? Solenna obietnica, że tym razem wezmę się za siebie, że chłopcy są już duzi i że już najwyższy czas zrobić coś dla siebie, zadbać, pomalować, wyczyścić, znaleźć kasę na fryzjera, że 40-stka, to nie koniec świata, że teraz jest ten czas - mój czas. W końcu liczy się wnętrze, grunt to dobre nastawienie, bla, bla, bla.
Potem dochodzi mój ulubiony cytat z AK "Przyjrzałam się sobie okiem krytycznym i doszłam do wniosku że mam ciało bogini. Wielkiej Bogini Matki wprawdzie, ale zawsze."
Następnie przypominam sobie, że jak mi się wczoraj chciało, uczesałam się, ubrałam to usłyszałam: "Ale Ty pięknie wyglądasz, tak wiosennie", czyli może nie jest aż tak źle...


A wtedy, gdzieś z tyłu głowy, przychodzi myśl: a po cholerę, a jakie to ma znaczenie? A jak się komuś nie podoba, to niech spada. A co to zmieni? M.nagle zacznie pamiętać o Twoich urodzinach? Modelką zostaniesz? Zdrowie? - każdy musi na coś umrzeć.. Że zakupy będą fajniejsze? I tak nie ma kasy.


czwartek, 15 marca 2018

Rekolekcje

Siadamy do kolacji. Wszyscy.
Kaj: Mamo, opowiedz mi o Jezusie..
No dobrze, że akuratnie nie miałam niczego w ustach, bo mogło być różnie. Ostatnio żaden temat mnie nie dziwi, a po tym jak musiałam dzieciom tłumaczyć odrzucenie przez Cerkiew Prawosławną dogmatu o nieomylności Papieża, niewiele mnie zaskoczy (choć tu mnie zatkało). Ustaliliśmy więc, o który wątek życia Jezusa chodzi i okazało się, że o ostatni.


Zaczęłam więc od tego, dlaczego Żydzi nie lubili Jezusa, kim byli faryzeusze, dlaczego Piłat miał związane ręce i je potem umył. Przeszliśmy przez Judasza, kręgi piekielne Dantego oraz Barabasza. Tu Kaj wyraził obawę, że uwolnienie Barabasza było nie najlepszym pomysłem, gdyż jak wrócił do swego procederu, to niewielu już Żydów zostało. Omówiliśmy Wieczernik i jego symbolikę we współczesnej Mszy Świętej, Ogrojec i zaparcie Piotra. Tu poszła dygresja do Quo Vadis, bo Słodziaki czytały ostatnio biografię Sienkiewicza, więc szkoda byłoby nie wykorzystać takiej okazji.
Omawiając szczegóły Męki Pańskiej (Kacper: nie Mamo, płaszcz był purpurowy, nie czerwony) dobrnęliśmy do Marii przy Grobie (tu niestety wyszła luka w mojej edukacji), niewiernego Tomasza, Wniebowstąpienia i misji apostolskiej po zesłaniu Ducha Świętego.
Kolacja zakończyła się w okolicach sienkiewiczowskiego Nobla, ale nikt nie odchodził od stołu, gdyż podobno świetnie opowiadam - cytat z M.

czwartek, 1 marca 2018

Sceny z życia rodzinnego

Ja: Kaj, co Ci się śniło? Strasznie w nocy krzyczałeś i płakałeś...
Kaj: Miałem koszmar.
Ja: A co Ci się śniło?
Kaj: Śnił mi się stożek, który się przybliżał i oddalał z prędkością światła.
Kacper: I to Cie tak przestraszyło, że się tak darłeś?!
Kaj: Jęczałem, a nie krzyczałem. Poza tym boję się cichych i głośnych dźwięków..
Ja: WTF?!?!

Kacper: Ta piosenka, którą śpiewasz jest o sexie!
Kaj: Nie o sexie, tylko o miłości!
Ja: A co to za piosenka?
K&K: Despasito!




piątek, 2 lutego 2018

Mądrość życiowa

Taka sytuacja:


Odwieźliśmy z Kacprem Kaja do szkoły. Kacper jest w okresie rekonwalescencji po operacji. W zasadzie nic mu nie jest, ale na razie nie chodzi do szkoły, bo rana musi się podgoić.
W tramwaju nie ma ścisku, ale pusty też nie jedzie. Siadamy, a synuś w przypływie uczuć tuli się do mnie, czemu dość namolnie przygląda się pani uśmiechając pod nosem.
Oduśmiechnęłam się do niej i tu był mój błąd...
"Oj jak synek kocha mamusię! I taki duży i się przytula. To dlatego, że był karmiony piersią! Taka więź zostaje na całe życie!"
Przyznaję, że w tym momencie moja psychika rypnęła na bruk. Tzn.zrobiła coś gorszego, ale nie da się tego parlamentarnie opisać.
Całe swoje doświadczenie jako matki, całe swoje opanowanie, całą, nie boję się tego użyć, mądrość życiową wykorzystałam w tym momencie, żeby się nie odezwać, uśmiechnąć i pogadać z synem o emigracji (temat, który jest wałkowany od ostatnich zajęć na Uniwersytecie).
Zastanawiam się, czy ludzie naprawdę mają taką sieczkę w mózgu?
Ale mają. Przypomina mi się niedawna dyskusja w Internetach na temat tego, że dzieci, które urodziły się przez cesarskie cięcie nie mają prawa obchodzić URODZIN, bo się tak naprawdę nie urodziły, tylko powinny obchodzić WYDOBYCINY, bo z łona matki zostały wydobyte!
Ja pi....lę! Ludzie! Naprawdę?!

poniedziałek, 13 listopada 2017

Śniadanie mistrzów

Rytuały, schematy, plany, grafiki to nasza codzienność. Tylko to pozwala ogarnąć cały ten bajzel i jako tako egzystować. Nie jest to metoda pozbawiona wad. Po pierwsze na barkach jednej osoby, czytaj: moich, spoczywa cały ciężar organizacji życia naszej Rodziny (przy drugiej osobie mamy już nieporozumienia i dialogi typu: "To przecież Ty to miałaś/-łeś zrobić!"). Po drugie każde odstępstwo od reguły jest związane z jakąś większą lub mniejszą katastrofą.
Posiłki również się w to wpisują. Kiedyś planowałam menu na cały tydzień, ale obecnie z racji utrudnionego dostępu do reni, robię zakupy "na weekend", "po weekendzie" i około środy.


Dzień rozpoczynamy od płatków z mlekiem. Zimnym mlekiem, choć chyba zdarzyło mi się ze dwa razy je podgrzać. Zazwyczaj sama robię granolę, ale chłopcy najbardziej lubią "reklamowe" płatki, z wyjątkiem kukurydzianych, które służą u nas w domu do panierki i jako dodatek do granoli.

Po płatkach jest śniadanie właściwe, czyli w weekendy "królewskie", a w ciągu tygodnia "szkolne". Raz w tygodniu jemy je w Lajkoniku (również według wypracowanego schematu).
Bardzo podobają mi się posty, w których pokazane są piękne, różnorakie śniadanka do szkoły: a to sałatki owocowe, a to płatki i jogurty, a to kasza jaglana z dodatkami, Super, pięknie, tylko... osoby to wymyślające nigdy chyba nie były w 3 klasie na śniadaniu. Ja mam to doświadczenie za sobą, bo już drugi rok z rzędu biorę udział w świetnej akcji "Śniadanie daje moc", podczas, której dzieciaki same przygotowują sobie posiłek w jednorazowych fartuchach ochronnych.  Po wszystkim klasa przypomina krajobraz po najeździe Hunów.



U nas najlepiej więc sprawdzają się kanapki i jakiś słodki/owocowy dodatek.
Chleb piekę sama, w zasadzie co drugi dzień. Masło robię sama ze śmietany powyżej 30%. Uprzedzając pytanie, być może wychodzi drożej niż zwykłe, ze sklepu, ale smakuje o niebo lepiej.

wtorek, 17 października 2017

"Aboracja"

Jestem absolutnym przeciwnikiem przemocy pod jakąkolwiek postacią. Zresztą chyba trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś... nie chociaż, chyba aż tak nie jest trudno to sobie wyobrazić.
Ja w każdym razie mówię tu absolutne i zdecydowane NIE.
Ale... ale czasem to aż się ręce same w pięści zaciskają.


Jedziemy autobusem. Słodziaki siedzą, ja nad nimi stoję, bo tak nam wygodnie. Rozmawiamy.
Kaj pyta: Mamo, a co to jest aboracja?
Ja (zgodnie z prawdą odpowiadam): Nie wiem, nie mam pojęcia. A gdzie to widziałeś?

Myślę sobie, może to przeczytał - ostatnio dostali sporą partię nowych książek, m.in. rekordy Guinnessa - może tam coś było? Szukam w głowie wyrazów podobnie brzmiących: abolicja, apartheid? Cholera go wie.

Kaj: Na reklamie widziałem! "Aboracja zabija!"
Ja (z ulga, że wiem, o co mu chodzi): Aborcja!

K..wa, ja to powiedziałam na głos? W autobusie?! Wszystkie głowy +60 w moja stronę. Ja pi..lę i co teraz?

Oddech.

Ja: Aborcja jest wtedy, gdy usuwa się dziecko z brzucha matki.
Kacper: Ale jak?
Ja (k..wa, ja pi..lę): Przez operację.
Kaj: No, ale to zabija dziecko?
Ja: Tak.

Oddech. No i co dalej?

Kacper: A co to znaczy TS?
Ja: Towarzystwo Sportowe.

Ufff..
Powie mi ktoś po co te plakaty wiszą "na mieście"? Jaki do cholery ma to sens?