Z wizytami w Warszawie jest tak, że za każdym razem opracowując plan zwiedzania wydaje mi się, że już tym razem zwiedziliśmy wszystko. Po powrocie okazuje się jednak, że jeszcze parę rzeczy nam zostało :)
A oto, co udało nam się zobaczyć tym razem:
Bliźniaki, ale super!!!! Super? No to zapraszamy do nas. Nikt nie wytrzymuje dłużej niż dwie godziny. Bywa fajnie, ale generalnie jest... Ten blog jest o naszych doświadczeniach, problemach i sposobach ich rozwiązywania, o codzienności z bliźniakami.
wtorek, 7 sierpnia 2018
piątek, 13 lipca 2018
Do Supraśla jedź - mówili
To pojechaliśmy do: Supraśla, Tykocina i Osowca.
W Białymstoku jest duży dworzec PKS, z którego odjeżdżają autobusy oraz tuż obok przystanki prywatnych firm typu Voyager. Konkurencja jest zdrowa, więc ceny powinny być zróżnicowane (a nie są). Rozkłady jazdy są prawie identyczne, co dla mnie jest zupełnie niezrozumiałe. Np. w sobotę do Tykocina jeździ autobus o 11.30 PKS, 11.25 Voyager, a następny jest odpowiednio o 15.30 i 15.25 (zmyślam godziny). Nikt nie wpadł na to, albo jest to celowe działanie, żeby przesunąć odjazd choć jednego autobusu np. na 14.00. Poza tym przewoźnik państwowy obsługiwany jest przez miłych i życzliwych ludzi, a w prywatnej konkurencji wszyscy robią Ci łaskę, że udzielą jakiejkolwiek informacji, albo patrzą na Ciebie jak na wariata, że pytasz o rzeczy "oczywiste".
Ale niestety największym mankamentem jednych i drugich jest brak bezpośrednich połączeń do największych atrakcji Podlasia - do puszcz. Bez samochodu do niektórych miejsc nie masz szans na dotarcie, albo jak już dotrzesz, to nie masz, jak z nich wrócić.
W Białymstoku jest duży dworzec PKS, z którego odjeżdżają autobusy oraz tuż obok przystanki prywatnych firm typu Voyager. Konkurencja jest zdrowa, więc ceny powinny być zróżnicowane (a nie są). Rozkłady jazdy są prawie identyczne, co dla mnie jest zupełnie niezrozumiałe. Np. w sobotę do Tykocina jeździ autobus o 11.30 PKS, 11.25 Voyager, a następny jest odpowiednio o 15.30 i 15.25 (zmyślam godziny). Nikt nie wpadł na to, albo jest to celowe działanie, żeby przesunąć odjazd choć jednego autobusu np. na 14.00. Poza tym przewoźnik państwowy obsługiwany jest przez miłych i życzliwych ludzi, a w prywatnej konkurencji wszyscy robią Ci łaskę, że udzielą jakiejkolwiek informacji, albo patrzą na Ciebie jak na wariata, że pytasz o rzeczy "oczywiste".
Ale niestety największym mankamentem jednych i drugich jest brak bezpośrednich połączeń do największych atrakcji Podlasia - do puszcz. Bez samochodu do niektórych miejsc nie masz szans na dotarcie, albo jak już dotrzesz, to nie masz, jak z nich wrócić.
środa, 11 lipca 2018
Do Białegostoku? Co Ty tam bedziesz robić?!
A tak, do Białegostoku! I na dodatek wrócimy na Podlasie, bo przez tydzień nie udało nam się zobaczyć wszystkiego.
Ale od początku. Do celu dotarliśmy pociągiem TLK (ponieważ Pendolino było o 160% droższe). I tu ciekawostka: do Białegostoku jechaliśmy 7 godzin, a wracaliśmy, tą samą trasą - 5,5. Zagadka rozwiązała się w stolicy, w której zaplanowano aż 100 minut łącznego postoju. Po cholerę? Nie wiem.
Ale od początku. Do celu dotarliśmy pociągiem TLK (ponieważ Pendolino było o 160% droższe). I tu ciekawostka: do Białegostoku jechaliśmy 7 godzin, a wracaliśmy, tą samą trasą - 5,5. Zagadka rozwiązała się w stolicy, w której zaplanowano aż 100 minut łącznego postoju. Po cholerę? Nie wiem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
