Zaczęło się niewinnie. Po Kubę z maluchów przyszła jego mama z małą siostrzyczką Agatką. Agatka była mała, spała, miała smoczusia. Mama Agatki dała ją chłopcom potrzymać na kolanach - efekt: chłopcy byli zakochani w Agatce i chcieli mieć siostrzyczkę.
Po paru miesiącach znów odbiór Kacpra i Kajtka zbiegł się w czasie z odbiorem Kuby, ale Agatka była niewyspana i darła się, jakby ją ze skóry obdzierali. Byli przerażeni, nigdy nie widziałam, żeby tak szybko się przebierali w przedszkolu!
Kacper: "Mamo, a dlaczego Agatka płakała?"
Ja: "Bo dzieci zazwyczaj płaczą. Nie umieją jeszcze mówić, więc jak tylko czegoś chcą, to płaczą"
Kajtek: "My też tak płakaliśmy?!"
Ja: "Nawet gorzej, bo było Was dwoje".
Temat rodzeństwa ucichł.
Bliźniaki, ale super!!!! Super? No to zapraszamy do nas. Nikt nie wytrzymuje dłużej niż dwie godziny. Bywa fajnie, ale generalnie jest... Ten blog jest o naszych doświadczeniach, problemach i sposobach ich rozwiązywania, o codzienności z bliźniakami.
niedziela, 27 kwietnia 2014
czwartek, 24 kwietnia 2014
Rękawki
Jak co roku, po Świętach Wielkanocnych, odwiedziliśmy Rękawkę. W Krakowie są dwa odpusty wielkanocne - Emaus w Lany Poniedziałek i Rękawka we wtorek po Świętach. Na Emaus nie chodzimy, gdyż "dzikie tłumy" są nie-do-ogarnięcia, poza tym od czasu do czasu kwiatowi polskiej młodzieży wpada do głów pomysł na publicznego śmigusa-dyngusa, a z dziećmi nie warto ryzykować.
Na Rękawce jest trochę inaczej ponieważ impreza rozkłada się na dwa miejsca: Wzgórze Lassoty i Kopiec Krakusa. Jest też szansa na to, że część osób będzie w pracy, albo w Bonarce :)
Rękawka jest nazwą związaną z tradycją i legendą. Kacper zapamiętał, że coś dzwoni, więc dla niego nasza wyprawa miała dotyczyć "rękawków".
Pod Kościołem Św. Benedykta odbywa się typowy odpust ze stoiskami wypełnionymi "chińszczyzną", karuzelami, trampolinami, cukrową watą, miśkami z bitą śmietaną i tym podobnym.
Po Kopcem Krakusa zaś ma miejsce całodzienny piknik średniowiecznych rycerzy z kramami wyrobów tradycyjnych: miecze, tarcze, hełmy, łuki itd. oraz z inscenizacjami walk rycerskich.
Na Rękawce jest trochę inaczej ponieważ impreza rozkłada się na dwa miejsca: Wzgórze Lassoty i Kopiec Krakusa. Jest też szansa na to, że część osób będzie w pracy, albo w Bonarce :)
Rękawka jest nazwą związaną z tradycją i legendą. Kacper zapamiętał, że coś dzwoni, więc dla niego nasza wyprawa miała dotyczyć "rękawków".
Pod Kościołem Św. Benedykta odbywa się typowy odpust ze stoiskami wypełnionymi "chińszczyzną", karuzelami, trampolinami, cukrową watą, miśkami z bitą śmietaną i tym podobnym.
Po Kopcem Krakusa zaś ma miejsce całodzienny piknik średniowiecznych rycerzy z kramami wyrobów tradycyjnych: miecze, tarcze, hełmy, łuki itd. oraz z inscenizacjami walk rycerskich.
piątek, 18 kwietnia 2014
Czas to pieniądz
Kacper: Kocham Cię Mamo za te nowe gry na tablecie!
Kajtek: Nie kocha się za coś. Mamo, kocham Cię bo jesteś!
W dupie mam rezerwację, lecę do moich synów wyjąc jak bóbr. Napewno mam coś nie tak z hormonami.
Przysłowie mówi, że czas to pieniądz, ale czas to jedna z tych rzeczy, których za pieniądze nie kupisz.
Ja przy kompie, M. przy Fifie, chłopcy przy tabletach.
Kacper: Mamo, mam nowy poziom w Rio.
Ja: Yhm...
Kajtek: Mamo, a ile to jest 2+2?
Ja: Yhm...
Kajtek: Tato, ile to jest 2+2?
M.: ..... (cisza)
Cholera jasna! Obiecałam sobie, że tak u nas nie będzie, że dzieci będą wiedzieć, że mamy dla nich czas. Skoro są cały dzień w przedszkolu to te 2-3 godziny dziennie można poświęcić im bezgranicznie. Tylko wtedy jest szansa na to, żeby poznać swoich własnych synów. Trzeba z nimi rozmawiać dowiedzieć się, dlaczego duża Ola się śmiała, a Kuba Budacz krzyczał, a puchacz miał miękkie skrzydła. Zamiast sadzania przed TV pograć w szachy, czy w wojnę, porysować, poczytać. Wiem, że najłatwiej dać dziecku grę, puścić bajkę, ale ani to, ani nowe zabawki nie zastąpią czasu spędzonego razem. Tylko to tak naprawdę się liczy, tylko to zostaje na zawsze w człowieku.
Kajtek: Nie kocha się za coś. Mamo, kocham Cię bo jesteś!
W dupie mam rezerwację, lecę do moich synów wyjąc jak bóbr. Napewno mam coś nie tak z hormonami.
Przysłowie mówi, że czas to pieniądz, ale czas to jedna z tych rzeczy, których za pieniądze nie kupisz.
Ja przy kompie, M. przy Fifie, chłopcy przy tabletach.
Kacper: Mamo, mam nowy poziom w Rio.
Ja: Yhm...
Kajtek: Mamo, a ile to jest 2+2?
Ja: Yhm...
Kajtek: Tato, ile to jest 2+2?
M.: ..... (cisza)
Cholera jasna! Obiecałam sobie, że tak u nas nie będzie, że dzieci będą wiedzieć, że mamy dla nich czas. Skoro są cały dzień w przedszkolu to te 2-3 godziny dziennie można poświęcić im bezgranicznie. Tylko wtedy jest szansa na to, żeby poznać swoich własnych synów. Trzeba z nimi rozmawiać dowiedzieć się, dlaczego duża Ola się śmiała, a Kuba Budacz krzyczał, a puchacz miał miękkie skrzydła. Zamiast sadzania przed TV pograć w szachy, czy w wojnę, porysować, poczytać. Wiem, że najłatwiej dać dziecku grę, puścić bajkę, ale ani to, ani nowe zabawki nie zastąpią czasu spędzonego razem. Tylko to tak naprawdę się liczy, tylko to zostaje na zawsze w człowieku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)