poniedziałek, 19 maja 2014

"Współcześni rycerze" - warsztaty w Muzeum AK

Zacznę od tego, że cena warsztatów jest zachęcająca - 5 PLN/osoba (dotacja Bon Kultury). Przeznaczone są dla dzieci w przedziale wiekowym 5-12.



Prowadząca warsztaty pani Kasia -cudowna! Sprawnie podzieliła grupkę sześcioro dzieci na 3 stoliki. Do pomocy dzieciom zaangażowała Rodziców.



Na początek wyciągnęła z magicznej szafy bajeranckie gadżety typu: hełm, maska gazowa, karabin. Wszystkiego można było dotknąć, o wszystko zapytać. Następnie dzieci rozwiązywały krzyżówkę, z którą moje 5-latki poradziły sobie samodzielnie. Potem nadeszła kolej na tworzenie armii z papierowych ludzików, którzy ubrani byli w mundury z okresu I Wojny Światowej. Cudowna sprawa. Kacper i Kajtek do tej pory to wspominają, nie mówiąc już o tym, że zabawę tą można przenieść na grunt domowy. Były jeszcze puzzle z Piłsudskim na Kasztance i opowieść o Misiu Wojtku.

czwartek, 15 maja 2014

Wsza głowowa

Uwielbiam czytać komunikat: "Szanowni Państwo, w dniu dzisiejszym w naszym przedszkolu zgłoszono weszki u jednego z dzieci (dziękujemy rodzicom za informację). Proszę o sprawdzenie główek dzieci i zajęcie się problemem".

Problem wszy w naszym domu dotyczy przede wszystkim mnie, gdyż tylko ja mam długie włosy. M. i dzieciaki są prawie łyse. Cudnie.

Za Wikipedią (http://pl.wikipedia.org/wiki/Wszy):
Do wszy należą owady niewielkich rozmiarów, od 0,35 do 6 mm długości, silnie spłaszczone grzbietowo-brzusznie, pozbawione skrzydeł, okryte skórzastym, chitynowym pancerzem o ściśle zrośniętych segmentach. Mają zredukowane oczy, krótkie czułki, kłująco-ssące narządy gębowe, odnóża przednie i środkowe wyspecjalizowane w poruszaniu się wzdłuż włosa, odnóża środkowe i tylne wyposażone są w pazurki czepne, dzięki którym wesz może utrzymać ciężar 2000 razy przewyższający ciężar jej ciała. Żywią się krwią wysysaną po nakłuciu skóry żywiciela.
Samice wszy są większe od samców, jaja, tzw. gnidy przyklejają do włosów. Po ok. 6 dniach z jaj wylęgają się larwy przypominające wyglądem i sposobem odżywiania osobniki dorosłe.

Zdjęć ze względów estetycznych nie będzie.

Co robić? Przede wszystkim poukładać sobie w głowie i nie dać się gadaniu osób "z tradycjami". To, że dziecko ma wszy, to nie koniec świata. To nie Twoja, ani tym bardziej dziecka wina. Nie znaczy to również, że Twoje dzieci są brudne, Ty o nie nie dbasz, a w domu masz syf (choć z tym ostatnim różnie bywa). Wszy można złapać wszędzie i od każdego. Zdarza się.

Przeglądamy głowę dziecku, a nóż coś będzie (zazwyczaj nie ma). W aptece kupujemy szampon na wszy i przez 10 dni myjemy nim głowy dzieciom i sobie - profilaktycznie. Dodatkowo to dobry pretekst, żeby wyprać pościel. Jak będą wszy lub gnidy to wyczesujemy je dołączonym do szamponu grzebyczkiem.

Nie róbmy z tego wielkiego halo, nie obwiniajmy nikogo. Im "normalniej" do tego podejdziemy tym dziecko łatwiej to przejdzie, a i my będziemy zdrowsi :)

niedziela, 11 maja 2014

Odwet

Nawrzeszczałam na Kacpra wieczorem i dość mocno - aż się popłakał i odwrzeszczał m.in. "że ja go nie przytulam tak często jak Tata!".
Szczerze powiedziawszy zatkało mnie, nie dlatego, żeby była to prawda, ale dlatego, że mój 5-letni syn z rozmysłem, w odwecie, chciał mnie zranić emocjonalnie. Po uspokojeniu emocji porozmawiałam z nim i upewniłam się, że rzeczywiście chciał to zrobić i zrobił to umyślnie. Opowiedziałam mu, o tym, że jest mi bardzo smutno, że tak powiedział, że nie jest to prawdą. Myślę, że zrozumiał.
Czytałam o sytuacjach, w których dzieci uczestniczą w rozgrywkach między rozwodzącymi się rodzicami, że są wykorzystywane w walce o podział majątku, że zakaz odwiedzin jest jednym z elementów zemsty na byłym współmałżonku. Same dzieci, zwłaszcza te starsze, też umieją się ustawić i korzystają z sytuacji, że każdy z rodziców w sposób materialny usiłuje dziecku wynagrodzić rozwód. Podwójne atrakcje, podwójne zabawki i rywalizacja z serii kto da więcej?
Dzieci bywają okrutne. Nie tylko cudze, ale i nasze. Przezywanie się, ostracyzm są na porządku dziennym w każdej grupie rówieśniczej. To zadaniem mądrego pedagoga będzie zauważenie takiej sytuacji i natychmiastowe oraz zdecydowane jej przeciwdziałanie. W poprzednim przedszkolu chłopców nie było to możliwe. Przezywany Kajtek bronił się, jak umiał - siłą. Zajęło nam naprawdę dużo czasu czasu (nawet do pół roku), żeby zrozumiał, że konflikty można rozwiązywać inaczej, a rozwiązania siłowe są naprawdę ostatecznością.


Ale z wiekiem pojawiają się nowe nowe sposoby na zranienie przeciwnika, np. "już nigdy nie będę się z Tobą bawić", "jak mi tego nie dasz, to Cię nie będę lubiał" itd. Zastanawiałam się skąd dzieci biorą takie hasła? Wydaje mi się niestety, że wszystko to jest efektem naśladowania zachowań dorosłych. "Jak nie posprzątacie pokoju, to nie będziecie oglądać bajek", "Jak się nie pospieszysz, to nie pójdziesz na trening" - brzmi znajomo? Oczywiście możemy się tłumaczyć, że chcemy uświadomić dzieciom konsekwencje pewnych zachowań, poza tym kłania się słynna metoda nagród i kar. Najgorsze jest jednak wywoływanie u dzieci wyrzutów sumienia: "ja dla Ciebie.... (wstaw dowolne), a Ty.... (nie zachowujesz się tak, jak tego od Ciebie oczekuję)", albo sławetne "zrobisz jak uważasz" (w domyśle: daję ci możliwość, żeby zachować się tak, jak ja chcę, bo inaczej się obrażę). Dodatkową sprawą w tego typu zdaniach warunkowych jest to, że rzadko te groźby są realizowanie, bo chodzi przede wszystkim o wymuszenie pożądanych zachowań u dzieci. Efekt? Dzieci bardzo szybko zdają sobie sprawę, że jest to tylko gadanie, bez żadnych konsekwencji.