M.: Ale przecież to nie jest moja Mama!
Kacper: No co Ty Tato, przecież to nasza Mama!
Dziwne uczucie ten Dzień Matki. Do tej pory było to święto mojej Mamy. Zresztą jakiej "mojej"? Mama, to Mama i już - nie trzeba było nic tłumaczyć, wiadomo było, co i jak.
Po ślubie była MOJA Mama i Mama M. To też było w miarę logiczne i bezproblemowe.
Od 5 lat Mamą jestem ja i nadal nie mogę w to uwierzyć!
Nie spodziewałam się idyllicznego obrazka pięknych, czystych (!), uśmiechniętych dzieci i miłości zalewającej każdą komórkę mojego ciała. Podejrzewałam, że ci, którzy mówią, że macierzyństwo to najpiękniejsza rzecz pod słońcem, sens życia kobiety, a dzieci to cały świat i nic innego się nie liczy - po prostu mają nierówno od sufitem. Wiedziałam, że będzie ciężko, zwłaszcza z bliźniakami. Praca na cztery ręce, 24 h na dobę, nieprzespane noce, wysłuchiwanie kolkowego płaczu od 17.00 do północy, pieluchy, butelki, wielki, nieporęczny wózek, ciągłe spacery po tych samych alejkach, non stop pranie, prasowanie.
Przeczytałam wszystko, co się dało, towarzyszyłam przyjaciółkom przy ich dzieciach - byłam przygotowana.









