- Przecież ja uwielbiam książki i dużo czytam! - usłyszałam kiedyś od znajomej.
- A jaką ostatnio książkę przeczytałaś?
- No.. nie pamiętam.. - usłyszałam w odpowiedzi.
Samo "lubienie" czytania nie wystarczy. Książki muszą być w domu obecne. O książkach trzeba dzieciom opowiadać. Muszą widzieć, że Mama czyta, że Tata czyta. Wtedy też zachcą być częścią tego rytuału.
2. Książki od małego
Nie wystarczy nakupować dziecku książek. Początkowo trzeba czytanie traktować jako zabawę. Jak spoglądam wstecz, to jedyna zabawa, w którą bawiłam się razem ze Słodziakami to była "praca na książką". Samochodami, klockami i innymi zabawkami bawili się sami ze sobą. Lub z Tatą :)
Najpierw oglądaliśmy obrazki, nazywaliśmy kolory, czytaliśmy proste teksty - w ciągu dnia. Chłopcy mogli sami zdecydować, które z nich lubią, a które nie. Pomagało też kupowanie książek o postaciach z bajek, które znali z TV.
Potem regułą, która trwa do dnia dzisiejszego jest wieczorne czytanie. Codziennie, naprawdę codziennie, czytam im książkę, którą sami wybierają. Obecnie o życiu Alberta Einsteina :)
To trwa 15-30 minut, ale jest to czas tylko dla nas.



